a-tak-szczerze-to-zamilcz
Mój warsztat

A tak szczerze to… idź bądź szczery gdzie indziej

Szczerość powszechnie jest uważana za jedną z najbardziej pożądanych cech charakteru. Rzeczywistość pokazuje jednak, że boimy się być szczerzy zarówno w pracy jak i w relacjach z najbliższymi. Badacze z University of Chicago Booth School of Business postanowili sprawdzić, czy wyobrażone skutki naszej szczerości mają odzwierciedlenie w rzeczywistości. Badanie składało się z trzech eksperymentów, a osoby biorące w nim udział miały za zadanie: być szczere ze swoimi bliskimi przez 3 dni, przeprowadzić z bliską osobą szczerą rozmowę, której się obawiają oraz podzielić się negatywnym spostrzeżeniem na temat swojego rozmówcy. Następnie osoby badane zostały poproszone o podzielenie się wrażeniami na temat swojej szczerości. Okazało się, że szczerość mniej szkodzi relacjom, a bardziej buduje więzi niż możemy się tego spodziewać. Czy aby na pewno tak jest? Faktem jest, że szczerość nie jest bardzo powszechna w naszych międzyludzkich relacjach. Boimy się być szczerzy, bo boimy się reakcji na naszą szczerość. A może powinniśmy się bać?

Szczerość a szczerość

Troszkę przekornie zadaję te pytania, bo myślę, że warto byłoby odróżnić szczerość od szczerości. Czujesz zdezorientowanie? Pewnie w głowie pojawiają się różne myśli. Odróżnić szczerość od szczerości? Może od razu posmaruję masło masłem i otrzymam masło maślane. Umówmy się. Nie winię Cię. Postaram się to zobrazować. Wyobraź sobie, że jesteś osobą kierującą samochodem, w którym ja jestem pasażerem. W godzinach szczytu przemierzamy zatłoczone ulice dużego miasta. Przejeżdżamy przez parking, gdzie gwar rozmów i warkot silników zagłusza popołudniowe wiadomości w radiu. Widzisz wolne miejsce, więc przyspieszasz. Nagle ostro hamujesz. Wysiadam.

Szczerze mówię Ci, że następnym razem mógłbyś jeździć umiarkowanym tempem, by nagle nie hamować, gdyż mam chorobę lokomocyjną i to może się źle skończyć dla Twojego kokpitu lub co gorsza tapicerki. Oczywiście nie chcąc sprawiać Ci przykrości, że jazda z Tobą nie należała do najprzyjemniejszych, mogłam oszczędzić Ci tej uwagi, ale chciałam być szczera, by w przyszłości jechało mi się z Tobą całkiem przyjemnie. Szczerze mogłabym również zapytać, kto dał Ci w ogóle prawo jazdy i po co Ci samochód, skoro i tak nie potrafisz jeździć. Jak widzisz, można być szczerym i szczerym inaczej. Dlatego staram się odróżnić szczerość od szczerości, do której tak naprawdę ciężko się nawet ustosunkować. Myślę, że każdemu zdarzyło się chociaż raz słyszeć sformułowanie zaczynające się od słów: a tak szczerze to… Gdybym miała moc pozwalającą na chwilę wyłączyć słuch, użyłabym jej właśnie w takim momencie.

Troskliwa szczerość

Niestety nie mam takiej mocy i Ty również, więc słuchasz. Zaznaczając, że wszelkie podobieństwo osób i zdarzeń jest przypadkowe, zilustruję kilka sytuacji:

  1. Kupujesz swoje pierwsze, wymarzone mieszkanie – 60 m2. Chciałbyś większe, ale tylko na takie było Cię stać. Słyszysz: a tak szczerze to po co ci takie duże mieszkanie? Nie było mniejszych?
  2. Przygarniasz/kupujesz psa lub kota, bo kochasz zwierzęta i nie wyobrażasz sobie bez nich życia. A tak szczerze to po co ci ten pies/kot? Przecież to sam kłopot.
  3. Masz dwójkę małych dzieci. Po zakończeniu urlopu macierzyńskiego decydujesz się zostać jeszcze chwilę w domu. Całymi dniami masz tyle obowiązków, że nie wiesz w co ręce włożyć. A tak szczerze to co ty robisz cały dzień? Ile można siedzieć w domu?
  4. Nie odpowiada Ci praca, w której obecnie pracujesz. Chcesz ją zmienić, by każdego dnia budzić się z zadowoleniem, że idziesz do wymarzonej pracy a nie z wściekłością, że znowu będziesz musiał jakoś przeboleć te 8 godzin. A tak szczerze to po co kolejny raz zmieniasz pracę? Inni cieszyliby się z takiej, jaką masz, a ty tego nie potrafisz docenić.
  5. Masz pięknie wypielęgnowany ogród, zawsze o takim marzyłaś. Poświęcasz na niego wiele czasu i robisz to z największą przyjemnością. A tak szczerze to po co tyle czasu spędzasz w tym ogrodzie? Już naprawdę nie masz co robić, chyba musi ci się bardzo nudzić.
  6. Jesteś w kilkuletnim związku bez ślubu. Powodów tej sytuacji może być kilka: uważasz, że nie jest on potrzebny do pełni szczęścia, obecnie nie posiadasz środków finansowych na jego zorganizowanie, jesteś na etapie zbierania, gdyż rodzice nie byliby w stanie pomóc go sfinansować, czujesz że to jeszcze nie jest ten moment, masz napiętą sytuację rodzinną, która blokuje Cię w podjęciu tej decyzji. A tak szczerze to kiedy w końcu weźmiecie ten ślub? To tak nie wypada żyć bez ślubu. Jak ja mam innym przedstawiać twoją dziewczynę? Jako koleżankę? Przecież nie powiem, że to twoja dziewczyna, ze wstydu bym się spaliła.
  7. W końcu stajesz na ślubnym kobiercu z miłością swego życia. Najszczęśliwszy dzień w twoim życiu. A tak szczerze to moglibyście już postarać się o dziecko. Chciałabym doczekać wnuków.

A tak szczerze to… nóż mi się w kieszeni otwiera

Przykłady mogłabym mnożyć bez końca. Kilka z nich zdarzyło mi się usłyszeć. Czułam wtedy jakby w kieszeni otwierał mi się nóż, a przecież nie miałam kieszeni, ani tym bardziej noża. Po co mój umysł wyobraził sobie otwierający się nóż? Długo nie myśląc, stwierdziłam, że moja wyobraźnia wie lepiej, co dla mnie najlepsze, więc postanowiłam jej zaufać. Szybko zrozumiałam, że „a tak szczerze to… ” w mojej wyobraźni pełni rolę grzybów po deszczu. Już wiedziałam, po co był mi w tamtym momencie nóż. Mogłam nim wyciąć te słowa z pamięci. Zilustrowanie sobie tego procesu w głowie naprawdę pomaga, gdy nie chcesz ranić swojego rozmówcy niemiłą odpowiedzią, może nawet bardziej szczerą niż jego pytanie. Także wtedy, gdy wiesz, że Twoja odpowiedź zostanie źle odebrana, bo przecież tak szczerze to ja to wszystko z troski o Ciebie.

Moje jajeczka i mój światopogląd zostaw w spokoju

Ale bądźmy szczerzy. Najchętniej na wypowiedzi tego typu odpowiedziałoby się w sposób zbliżony do naszego dyskutanta. Zastanawiam się z czego może wynikać śmiałość danej osoby do tego typu szczerości. Często jest ona tłumaczona troską. W takich chwilach chciałabym powiedzieć, by poszła troszczyć się gdzie indziej. Przecież takie komentarze i pytania mogą ranić, a z założenia miały wyrazić troskę. Przynajmniej w mniemaniu tejże osoby. Ktoś nie może mieć dzieci, a z troski chcemy wymusić na nim ich posiadanie? To boli jeszcze bardziej. Spróbuj postawić się w sytuacji osoby nie mogącej mieć dzieci, kiedy ktoś w trosce o Twoje starzejące się jajeczka, próbuje szczerze do tego dziecka nakłonić.

Spróbowałam i żałuję. Jasne. Może osoba komentująca w ten sposób, nie wie, że dana para dzieci mieć nie może, ale czy musi wiedzieć? To ich sprawy prywatne. Czy z troski, czy nie, nikt nie powinien tak bardzo wchodzić z butami w czyjeś życie. Są pewne granice, których nie powinno się przekraczać, gdyż możemy trafić na niepewny grunt. To dotyczy każdej wymienionej przeze mnie sytuacji i wszystkich innych, które już się komuś przytrafiły lub przytrafią. Sytuacji, w której żyjesz w zgodzie ze sobą i jesteś szczęśliwy lub starasz się normalnie funkcjonować, mimo różnych przeciwności losu, a ktoś próbuje Ci to zburzyć swoją troskliwą szczerością. Jeżeli jesteśmy podatni na sugestie innych, to nasz światopogląd i i podejście do życia może runąć jak domek z kart.

 

komentarze 62

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

error: Content is protected !!